Sesja ślubna
W czwartek odbyła się nasz drugie, nie mówię,że ostatnia, sesja ślubna. Nie mogę się opamiętać w tym temacie, mam wrażenie,że muszę wykorzystać wszystkie pomysły jakie mam, po to, żeby oglądając te zdjęcia za parę lat nie żałować,że czegoś na nich nie było. Chyba jest to niepoważne, bo my ciągle wyglądamy tak samo, biała sukienka, granatowy garnitur, a jednak nie potrafię sobie przemówić do rozsądku. Inaczej być nie mogło i po tym mile spędzonym dniu zachorowałam.
To uczucie kiedy każda kość, każdy mięsień przyprawia Cię o ból doprowadza mnie do szaleństwa. Nie lubię być chora, ale kto lubi? Omijam sytuacje, w których na drugi dzień czeka nas ważna klasówka, bądź rozmowa z szefem, wtedy każdy chce być chory, wiadomo. Mnie na drugi dzień czekała masa spraw do załatwienia, jeszcze borykam się z wymianą dokumentów w związku ze zmianą nazwiska, więc choroba nie była mi do niczego potrzebna, ale wyszło "jak zwykle". To muszę przyznać, u nas często wychodzi "jak zwykle", czyli inaczej niż byśmy chcieli. Chcemy się nie kłócić - kłócimy, chcemy się rozumieć - nie rozumiemy, chcemy ze sobą być - nie jesteśmy.
"[....] lecz umieszcza na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą.
Nie ma bowiem nic skrytego co by nie miało być ujawnione,
ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło."
"Nie ma bowiem nic skrytego co by nie miało być ujawnione", dokładnie. Często boimy się coś sobie powiedzieć, mamy tak z mężem, skrywamy coś w sobie, chodzimy godzinami i dnami z tymi niewypowiedzianymi myślami, aż w końcu to samo z siebie wychodzi na jaw. Jesteśmy małżeństwem od niedawna, raczkujemy dopiero w tym temacie i przede wszystkim uczymy się rozmowy. Nie pomyślałabym,że w wieku 24-lat będę na nowo uczyła się mówić, ale ta mowa jest zupełnie inna. Uczymy się rozmowy przepełnionej miłością, rozmowy, w której nie "JA" jestem najważniejsza, lecz "TY", nie"MOJE" pragnienia i potrzeby, lecz "TWOJE". Łatwo nam tolerować samego siebie, wybaczać samemu sobie, ciężej przejawiać te zdolności w relacji z drugim człowiekiem.
"Nic tajemnego, co by nie było poznane [...]"
Jedyna tajemna rzecz jaką tolerujemy w naszym związku to, to co nas jeszcze wspólnie w życie czeka. Jesteśmy ciekawi każdego dnia, jak ono przebiegnie, gdzie będziemy, co będziemy robić, z jakim nastawieniem i humorem. Tego, w którym miejscu na ziemi będziemy za kilka lat, i ile pociech nam przyjdzie wychować.
P.S. Dziękuję Ci mężu za opiekę w chorobie. Za każdą zrobioną herbatę.
Komentarze
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentarza! :)